Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki przeczytane dawno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki przeczytane dawno. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 sierpnia 2010

Rock'n'roll, bejbi! - Piotr Rogoża.

Po książkę sięgnąłem odruchowo, oryginalna okładka w formie kultowej kasety magnetofonowej typu BASF czy czytane wcześniej opowiadania w "Nowej Fantastyce" czy "SFFiH" zapowiadały interesującą książkę. Przygody młodych osób z małego miasteczka Cielęcin, gdzie zgodnie zapowiedziami powinno być "...największy rockowy rozpierdziel od czasów Nirvany", co jest trochę na wyrost. Będąc młody pacholem słuchałem "trochę" muzyki punk, to przynajmniej można było nazwać rozpierdzielem. W całości zbiorem jest niestety nudny, żeby nie powiedzieć przeciętny. Jedyne ciekawe w miarę opowiadanie to o Świętym Anzelmie, gdzie mniej już wygłupów i poważny temat oraz jedyne nie Cielęcinowe opowiadanie "Jajko", które daję nadzieję, że będzie jeszcze szansa przeczytania coś ciekawego. Młodzież pokazana w szkole przez np. Orbitowskiego w "Tracę ciepło" a w tych opowiadaniach to  w sumie bez porównania, na niekorzyść Piotra. Obok leży jeszcze "Po spirali" tegoż autora, może znajdę czas.

czwartek, 7 stycznia 2010

Łowcy Dusz albo Łowcy(a) mamony - Jacek Piekara

Znany autor powraca z przygodami inkwizytora Jego Ekscelencji biskupa Hez-hezronu. To już czwarta część przygód Mordimera Madderdin, choć złośliwi twierdzą, iż trzecia, bo „Sługa Boży” oraz „Młot na czarownice” wyszły w tym samym roku 2003, w przeciągu kilku miesięcy, co zgrabnie można było połączyć w jedną całość. Niestety książka wyszła w nowej szacie graficznej, więc posiadacze poprzednich zbiorów mają trochę galimatiasu na półce. Poprzednią metodą tytuł książki jest również tytułem opowiadania, niestety o ile w poprzednich tomach można było wywnioskować jak będzie tytuł następnego zbioru, Miecza Aniołów już nie, ale to nie wada. Zakończenie poprzedniego tomu bardzo wysoko podniosło poprzeczkę. Książka składa się z czterech opowiadań i daje nowe informacje o świecie uniwersum, gdzie herezją głoszenie, iż Pan Nasz Jezus umarł na krzyżu. Dowiadujemy się o sąsiadach Cesarstwa m.in. o Polsce czy jest mała wzmianka o Chinach, o wyprawie na Palatyn i największej tajemnicy klasztoru Amszilas: Opowiadania te, to tytułowe „Łowcy Dusz”, drukowana we fragmencie w poprzednim tomie „Wąż i gołębica - powrót”, „Piękna jest tylko prawda" oraz "Wodzowie ślepych". O ile pierwsze trzy opowiadania w sumie nie wnoszą nic nowego, a nawet powodują pewne pęknięcia logiczne świata, można je spokojnie pominąć. Skrajny tego przykładem jest „Wąż i gołębica - powrót” opowiadające o rasie wampirów, świadków ukrzyżowania Jezusa, w której nic w sumie ciekawego nie dowiadujemy się, a 50 stron już „uciekło”. Wodzowie ślepych jest przyczółkiem i wstępem do przyszłej powieść, "Czarna śmierć"(?) Myślę, że szkoda było blisko dwóch lat oczekiwania na ten zbiór, lepszym rozwiązaniem byłoby od razu wprowadzenie powieści. Nie marnowałoby się czasu i pieniędzy czytelnika. Jest to najsłabszy, nawet ostatnie opowiadanie nie ratuje tego zbioru, z dotychczasowych zbiorów o przygodach licencjonowanego inkwizytora Mordimera. Ciekawostką jest, że planowany jest wybór najlepszych opowiadań i wydanie ich w dwóch tomach opowiadań. Z 20, tak dwudziestu, nie z dziewiętnastu bo, „Sługi Bożego” wzbogaciło się o nowe opowiadanie, będzie składał się ten wybór, i zapewne opowiadania z tego zbioru a szczególnie ostatnie wejdą do niego. Ambitne przedsięwzięcie pokazania świata, gdzie Jezus zszedł z krzyża, a potem puścił juchę z prześladowców zostało roztrwoniony na takie sobie historyjki i nawet niesamowite pomysły jak Aniołowie Stróże niewiele pomagają. Dawno nie było takiego oczekiwania na kolejne przygody bohatera i takie rozczarowanie.

środa, 30 grudnia 2009

Ślimak na zboczu - A. i B. Strugaccy.


Po przemyśleniach i sprawdzeniach mam raczej pewność, że najpierw powstał Kandyd i "Las" pesymistyczna, totalne wyalienowanie, ale podpadająca pod baczniejsze oko cenzury (zresztą u nas książka rówież była na cenzurowanym) w przeciągu roku dopisali "Instytut" czyli Piereca, gdzie w sumie jest o tym samym tylko inaczej. Powieść kończy się "Lasem" a zaczyna "Instytutem". Książka jest "niezła" to złe słowo, to opowieść(ści) o braku możliwości kontaktu, porozumienia, alienacji, czy samotności pomimo przebywania w otoczeniu wielu ludzi czy w pracy, czy gdziekolwiek indziej. Nie macie czasem wrażenia, że mówicie do kogoś, a ktoś odpowiada ale jakoś nie na temat, jakby w ogóle Was nie słuchał (nie starał się słuchać). Z części Las "... kontakt między rozumem humanoidalnym i niehumanoidalnym jest niemożliwy. Zgoda taki kontakt jest niemożliwy. Oczywiście niemożliwy. I teraz już nikt mi nie powie, w jaki sposób mam się dostać do domu. Mój kontakt z ludzmi jest również niemożliwy ...". Zdanie dotyczy niby czegość innego. Ale w powieści pojawiają się takie zdania szpilki (dla każdego inne) które powodują odblokowywanie odpowiednich zakątków mózgu powodując odpowiednie/nieodpowienie skojarzenia, obrazy. Próbując identyfikować się z którymkolwiek z bohaterów mamy problem, bo bardzo trudno wyobrazić sobie otaczające miejsce czy czas. Inny bardzo podobający się fragment z Lasu. "Konieczność nie może być ani zła, ani dobra. Konieczność jest konieczna, a wszystko pozostałe wymyślamy my sami .... Po prostu kiedy błądzimy, konieczność chwyta na za gardło, wtedy zaczynamy płakać i żalić się że jest złą i okrutna, a tymczasem konieczność jest taka jak jest - to my jesteśmy głupi albo ślepi." Bezsilność i szukanie winy wszędzie indziej tylko nie u siebie. Niestety żyjemy w świecie przyczynowo-skutkowym(?). Nasz wybór czy brak wyboru powoduje pewne skutki, a my zwalamy wszystko na " czy innych pretekst. Zawsze jest wybór. Oraz dwa inne cytaty:
z części Las "I wszystko będzie miało głęboki sens, jak ma głęboki sens każdy ruch skomplikowanego mechanizmu, i wszystko będzie dla nas dziwne i niepojęte, a więc bezsensowne, w każdym razie dla tych z nas, którzy jeszcze w żaden sposób nie mogą przywyknąć do bezsensu i uznać go za normę."
oraz  "I teraz na pewno jest już dla niej zupełnie jasne to czego się przedtem domyślała - że wolność nie istnieje bez względu na to, czy drzwi są przed tobą zamknięte, czy otwarte, że wszystko jest chaosem i bzdurą, a realna jest tylko samotność".

środa, 23 grudnia 2009

Bo kombinerki były brutalne - K. T. Lewandowski.


W związku, iż doczytałem że jest to kontynuacja przygód redaktora Tomaszewskiego z Noteki 2015 z chęcią zakupiłem Bo kombinerki były brutalne wydawnictwa (Lampa i Iskra Boża (Ci od Lampy i M). W skrócie po przebrnięciu dwóch rozdziałów trochę się rozczarowałem można nazwać jak nazwa jednego z rozdziałów: Wariant deliryczno schizofreniczny. No potem powiedzmy, że jest lepiej, autor powiedzmy "napierdala" się ze wszystkiego i ze wszystkich. Nawet "dziadek" Lem nie zostaje oszczędzony.
Jeśli chcemy wiedzieć co jest pod Warszawą, czy przodujemy pod względem genetyki i lubimy doszukiwać się komu aktualnie dowala autor oraz kim z realu jest właśnie opisywany bohater, to super. Można pomyśleć, że to odtrutka autora na proces z RAZem. Ale tylko dla twardzieli.

wtorek, 22 grudnia 2009

Lina ognia - Tomasz Pacyński.


Tomasz Pacyński - jak ktoś napisał jedyny obok Lema, który nie drukował w Fantastyce. Nie miałem przyjemności czytania Sherwood czy Wrzesień, ale za to trafiłem na "Linię ognia" Akurat lubię tego typu humor, dla mnie rewelacja, boki zrywałem, pod płaszczykiem humoru można wyczytać gorzkie prawdy. Ale jeśli ktoś chce wiedzieć dlaczego Jelonek Bambo jest ważny, kim naprawdę był Piaskowy Dziadek, czy Elvis żyję, czemu nie ma już skrzatów, jak było (jest) naprawdę w Iraku to wszystkiego się dowie. Wyobraźmy sobie małe dziecko (podrastająca dziewczynkę, którą wujek p. czasami weźmie na kolana jak akurat nie jest zalany w trupa, jest wigilia, w telewizorni tylko Seagal czy inny Rambo , do drzwi ktoś puka, dziewczynka otwiera i widzi prawdziwego Mikołaja..... a później do akcji wkracza Morozow znaczy się Dziadek Mróz ciągu dalszego można się tylko domyślać. Pierwsze opowiadanie to jak Leon Zawodowiec a potem jeszcze mocniej, szybciej i smutniej bo życie to nie bajka dla dzieci tylko ewentualnie bajka ale dla dorosłych. Szkoda, że nie będzie ciągu dalszego ...